sobota, 14 maja 2016

Szycha na dzielni XD


 Konbanwa kochaneczki ^^

 W IV rozdziale, który właśnie się pojawia, mamy głównie Ahominetka. Niemniej polecam, wątek jest ważny ^^

 Zapraszam do czytania :3
*ukłon*


czwartek, 12 maja 2016

Lecim z materiałem ^^


 Krótko, ale na temat. Zapraszam was, kochani, na trzeci rozdzialik Pyłu. Póki co, będę starała się dodawać kolejne co trzy dni (może wcześniej), ale nie wiem jk to z weną...


Myślę, że rozumiecie :3
PS.: Kisia to kłamczuch! >.<

Dziękuję za uwagę schodzi ze sceny,
*ukłon*


środa, 11 maja 2016

Kontynuujemy pył! ^^

Ohayo kochaneczki *^*

 Pragnę poinformować was, że jedziem dalej z fabułą i możecie czuć się zaszczyceni, aby czytać dalej :3

Of kors żartuję z tym przekreśleniem. Śmieszek orzeszek, żarcik kosmonaucik X"D

Gomen, nie wiem co się dzisiaj ze mną dzieje! *ukłon*

Jeśli znajdą się chętni, można składać zamówienia w zakładce "O blogu", jednak będą one realizowane chyba po zakończeniu Pyłu C:

Zapraszam do czytania ^^


.
^
l
l
l
Ja, mogąca czytać wasze zadowolone komentarze



wtorek, 10 maja 2016

Pierwsze opko na stronie ^^

 Konbanwa kochani!
E-Etto...
 Z dumą, i lekką obawą, przedstawiam wam pierwszy rozdział "Pyłu", którego pewnie nie wstawiłabym, gdyby nie wstawienie się za nim mej bety ^^(<3)

 Opowiadanie jest dosyć tajemnicze, ale czytelnik dowiaduje się z biegiem czytania, dlatego bez paniki. Aby nie spoilerować, nie ma również przedstawienia postaci, świata i opisu opka...Ewentualnie umieszczę w danym rozdziale parę przypisów. Miłego czytania!
*ukłon*


sobota, 7 maja 2016

One-shot ...?


  Shocik nie ma określonego pairingu. Chciałabym, żeby każde z was przypisało sobie ten, który chcecie. Daję wam wolną rękę :3 i zapraszam do czytania!

   Obietnica.

wtorek, 3 maja 2016

Głupia miniaturka, na zabicie czasu.

Konbanwa,
ależ ze mnie nocne stworzenie XD

Przedstawiam miniaturkę AoKise, w której górują dialogi -polubiłam taki sposób pisania...

Zapraszam do czytania ^^

___________________________________

 Mysz



-Aominecchi, zostaw tą myszkę!

-Nie ma mowy, że pozwolę temu gówn…gównu…gównowi? Temu czemuś pałętać się po naszym domu!

-Dlaczego?!

-Bo to szkodnik! Gryzoń, Kise. Nie rozumiesz?

-Nie trzeba jej od razu zabijać, Bakaminecchi!

-Kto powiedział, że chcę ją uśmiercać?

- To po co ci ta miotła?

-… Dla samoobrony! –wymyślił, niezbyt wiarygodnie.

-Oddawaj tą miotłę!

-Zostaw! Cicho! Wychodzi…

-Zostaw ją!!! –As Kaijo niczym dzielna dziewi… ekhm lwica, starał się bronić stworzenia.

*jebs*

-Kurwa, nie trafiłem.

-Czyli jednak zamierzałeś, ją zabić! Jesteś okropny. – model pociągnął nosem

-Nie zabić, tylko się pozbyć. To znaczna różnica.

-Nie ma różnicy, jeśli w obu przypadkach pozbawiasz jej życia!

-O! Przymknij się, znowu wyszła… -ciemnoskóry ponownie zaczaił się na futerkowca.

-Zostaw to zwierzę, albo z nami koniec! –zagroził tonem, nie przyjmującym sprzeciwów.

-C-co? To tylko głupi gryzoń, Kise! Nie może być w naszym domu. Sam się rano jej wystraszyłeś.

-Bo mnie zaskoczyła! –wrzasnął blondyn.

-Kise… -westchnął zmęczony.

-Ale żeby od razu zabijać? *sniff* -chłopak uwolnił, wstrzymywane do teraz, łzy.

-Oi, nie płacz. Jak myślisz, że mi przez to zmięknie serce, to się grubo mylisz. Zamierzam uśmiercić tę mysz z zimną krwią!

-I tak po prostu zakończysz jej żywot, stokroć razy większą od niej miotłą? Zmiażdżysz jej małe kosteczki tym drewnianym kawałkiem kija? Bez drgnięcia powieki zamordujesz, przez niemożliwie silne ściśnięcie jej wnętrzności! Z czystym sumieniem sprawisz, że jej narządy popękają? Nie w takim człowieku się zakochiwałem!
   Ryouta teatralnie przyłożył dłoń do czoła, wykrzywiając twarz w grymasie pełnym smutku i bólu. Daiki stał oniemiały z miną, jakby zobaczył swoje odbicie w różowym stroju baletnicy, wciąż trzymał narzędzie niedoszłej zbrodni w górze. Para mierzyła się nawzajem wzrokiem. Nagle spojrzenie mulata powędrowało w dół, na podłogę. Drugi z chłopców zrobił to samo i dostrzegł gryzonia, powoli przemieszczającego się między ich nogami.

-Nawet. O tym. Nie myśl. – szepnął Kise, ciskając piorunami.

  Nim granatowowłosy zdążył przetrawić jego słowa, uderzył miotłą, chcąc trafić w szkodnika. Pech chciał, że zamiast tego zmiażdżył stopę swojego chłopaka.

-Aominecchi! –pisnął i zerwał się do ucieczki ze łzami w oczach. Niestety potknął się o kij, upadając boleśnie na ziemię. Oprócz huku, całemu zajściu towarzyszyło dziwne mlaśnięcie.

-Kise! Przepra…Jezu, żyjesz? –blondyn drżał gdy się podnosił, jego dłonie zachowywały się, jakby chorował na Parkinsona, a z przepełnionych bólem oczu, wyczytać się dało przerażenie.

-Oi, co się…

-Aominecchiiii! –model krzyknął zrozpaczony wskazując na swoją koszulę. Na materiale widniała, czerwona plamka i trochę futra. As Tuou powędrował wzrokiem na podłogę. Znajdowało się na niej malutkie, zmiażdżone truchełko. Ciemnowłosy cmoknął z niezadowoleniem.

-Zabiłem ją! –powiedział Ryota przez łzy. –Jak ja teraz stanę przed Bogiem?!

-Kise, to tylko mysz…

-Tylko mysz! Nigdy już nie spojrzę na odbicie w lustrze! Brzydzę się sobą! –niższy otworzył okno i stając na parapecie wydusił z siebie ze łzami w oczach: -Żegnaj Aominecchi. –i skoczył.

                                                               ***

      Aomine obudził się z tego niedorzecznego snu, słysząc krzyk dochodzący z łazienki.

-Aominecchi! Mysz! – ciemnoskóry wstrzymał w obawie oddech, lecz odetchnął z ulgą, gdy jego chłopak dodał: Zabij ją, szybkooooo!

„Jak dobrze, że Kise, to jednak Kise.”-pomyślał z uśmiechem na ustach.
________________________________

Jezu nie wiem co to jest XD 
Przepraszam ;-;
Juri-chan

Gomena... musiałam XD





Im nas więcej, tym weselej ^^
 Zapraszam ;3

Juri-chan